|
|
 | | From: | -=\\Pioter/=- | | Subject: | Autodiagnoza ? | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 19:19:45 +0100 |
|
|
 | Czesc
Poczytalem sobie rozne powyzsze posty i widze jak ludzie pisza "mam depresje, mam costam itd". Czy mozna w ogole samemu, bez wiedzy profesjonalnej stwierdzic ze ma sie takie albo inne zaburzenie ? To przeciez umysl jest chory, zepsuty, a czy mozna zepsutym przyrzadem pomiarowym cokolwiek zmerzyc ? Jest ponoc takie twierdzenie matematyczne, ktore mowi ze: "nie mozna dowiesc poprawnosci lub blednosci jakiegos zamknietego systemu logicznego korzystajac tylko z twierdzen z tego systemu" . Jak zywo przypomina mi to wszelkie proby autodiagnozowania czy samooceny. Pisze to poniewaz sam czuje sie zle ze soba. Miewam mysli samobojcze i brak mi energii oraz motywacji, sypie sie koncetracja i nie jest to chwilowe. Na podstawie tego co wyczytalem kiedys w roznych miejscach, moglbym dostrzec u siebie najprzerozniejsze rzeczy: depresje, nerwice, zaburzenia osobowosci a nawet objawy schizofrenii . Dowcip w tym, ze nie jestem zadnym psychologiem czy kimkolwiek z tej parafii tylko zwyklym inzynierem, wiec jedynymi pewnymi rzeczami sa zle samopoczucie, glupie i zle mysli oraz samotnosc. Reszta to wymysly. Pytanie koncowe brzmi: Czy mozna samemu, wstepnie okreslic poziom wlasnego zdrowia psychicznego (co mi jest) i przynajmniej podjac decyzje: wizyta u psychologa czy moze juz psychiatry ? (Wstepnie przyjmijmy ze rozwiazania trywialne i oczywiste typu brzytwa, sznur czy moze kula, na razie odkladam jako raczej niodwracalne w razie bledu)
Piotr
|
|
 | | From: | Tłiti | | Subject: | Re: Autodiagnoza ? | | Date: | 23 Jan 2005 20:22:15 +0100 |
|
|
 | > Poczytalem sobie rozne powyzsze posty i widze jak ludzie pisza "mam > depresje, mam costam itd". > Czy mozna w ogole samemu, bez wiedzy profesjonalnej stwierdzic ze ma > sie takie albo inne zaburzenie ?
czasami tak, ale to bardzo niebezpieczne. jest nawet pare książek poświęconych temu tematowi. całkowicie się z Tobą zgadzam. na szczęście jeśli Ci ludzie już sobie coś "określą", to i tak idą do psychologa, albo psychiatry, który to jakoś weryfikuje. no mam nadzieję, że sami się nie próbują leczyć :)
poza tym to wynika z niechęci chodzenia do psychologa. kiedy chcę mieć samochód to nie studiuję mechaniki, elektroniki, nie siedzę całe życie w garażu i nie montuję, tylko idę do kogoś, kto już to umie, ma fabrykę i łatwiej mu jest to autko zbudować. podobnie jak boli mnie ząb, to nie zabieram się za studiowanie stomatologii, tylko idę do dentysty. dlaczego więc dostrzegając u siebie jakieś dziwne nastroje miałbym ślęczeć nad fachową literaturą? ale niektórzy ludzie tak robią...
To przeciez umysl jest chory, > zepsuty, a czy mozna zepsutym przyrzadem pomiarowym cokolwiek zmerzyc > ? Jest ponoc takie twierdzenie matematyczne, ktore mowi ze: "nie mozna > dowiesc poprawnosci lub blednosci jakiegos zamknietego systemu > logicznego korzystajac tylko z twierdzen z tego systemu"
tak, ale można polemizować z tym, że umysł jest logiczny. poza tym określając stan swojego nastroju korzystasz chyba ze spostrzegania, czyli tak jakby innego systemu.
.. Jak zywo > przypomina mi to wszelkie proby autodiagnozowania czy samooceny. > Pisze to poniewaz sam czuje sie zle ze soba. Miewam mysli > samobojcze i brak mi energii oraz motywacji, sypie sie koncetracja i > nie jest to chwilowe.
a miewasz lęki? jak wygląda to poczucie "samotności"? ogólnie są to silne stany?
Na podstawie tego co wyczytalem kiedys w roznych > miejscach, moglbym dostrzec u siebie najprzerozniejsze rzeczy: > depresje, nerwice, zaburzenia osobowosci a nawet objawy schizofrenii .
współcześnie się to już inaczej definiuje - zaburzenia lękowe.
> Dowcip w tym, ze nie jestem zadnym psychologiem czy kimkolwiek z tej > parafii tylko zwyklym inzynierem, wiec jedynymi pewnymi rzeczami sa > zle samopoczucie, glupie i zle mysli oraz samotnosc. Reszta to > wymysly.
ile one trwają i czy powstały na podstawie jakiegoś konkretnego zdarzenia (tzn. takiego, którego jesteś świadomy)?
> Pytanie koncowe brzmi: Czy mozna samemu, wstepnie okreslic poziom > wlasnego zdrowia psychicznego (co mi jest)
można, niekoniecznie musisz to traktować w kategoriach zdrowia psychicznego. psychologia zajmuje się także podwyższaniem komfortu życia zdrowych, normalnych ludzi. do lekarza idziesz jak masz katar, kaszel itp., a nie wołasz pogotowie jak umierasz na anginę. tak samo z psychologiem - źle się czujesz? uważasz, że coś przeszkadza Ci normalnie funkcjonować? idziesz do kogoś, kto może Ci pomóc. (starałem się, żeby było w miare matematycznie :)
i przynajmniej podjac > decyzje: wizyta u psychologa czy moze juz psychiatry ?
wstępnie chyba i tak chodzi się do psychologa (psychoterapeuty). to taki "lekarz pierwszego kontaktu" od psychiki. jeśli stwierdzi, że jest taka potrzeba, to wyśle do psychiatry.
(Wstepnie > przyjmijmy ze rozwiazania trywialne i oczywiste typu brzytwa, sznur > czy moze kula, na razie odkladam jako raczej niodwracalne w razie > bledu)
popieram, Panie inżynierze :) > > Piotr
pozdrawiam
Tłiti
-- Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
|
|
 | | From: | -=\\Pioter/=- | | Subject: | Re: Autodiagnoza ? | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 23:46:03 +0100 |
|
|
 | On 23 Jan 2005 20:22:15 +0100, "Tłiti" wrote:
>czasami tak, ale to bardzo niebezpieczne. jest nawet pare ksi??ek po?wi?conych >temu tematowi. ca?kowicie si? z Tob? zgadzam. na szcz??cie je?li Ci ludzie ju? >sobie co? "okre?l?", to i tak id? do psychologa, albo psychiatry, który to >jako? weryfikuje. no mam nadziej?, ?e sami si? nie próbuj? leczy? :)
Domyslam sie ze mozna sobie samemu cos zasugerowac :>
>tak, ale mo?na polemizowa? z tym, ?e umys? jest logiczny. poza tym okre?laj?c >stan swojego nastroju korzystasz chyba ze spostrzegania, czyli tak jakby >innego systemu.
Moje obserwacje raczej wskazuja na to ze wszystkow w glowie jest ze soba powiazane. Logika jest wrazliwa na dane wejsciowe,pochodzace ze spostrzegania a to moga byc zafalszowane przez emocje.Pewne rzeczy w umysle powoduja ze nie dostrzega sie pewnych rzeczy oczywistych dla innych (bo nie chce sie widziec), albo w sposob wyolbrzymiony widzi sie drobiazgi. Jest chyba cos co nazywa sie archetypem Cienia i opisuje to o co mi chodzi.
>a miewasz l?ki? jak wygl?da to poczucie "samotno?ci"? ogólnie s? to silne >stany?
Problemy w kontaktach z ludzmi. Ucieczka w samotnosc ktora wcale nie jest taka bezpieczna. Ucieczka od bliskosci, uczuc itd. (Dotyczy to zwlasza kobiet na ktorych mi zalezy). Lek przed jakimikolwiek wiekszymi zmianami w zyciu, przed wyzwaniami, konkurencja, rywalizacjš. Wycofuje sie w swoje cztery sciany, placac za to przygnebieniem. itd. Pozniej czesto sie okazuje ze cos sobie wyolbrzymilem albo nadinterpretowalem. Od pewnego czasu obserwuje u siebie cos na ksztalt wypalenia zawodowego. Brak wiekszego zainteresowania tym co robie. Problemy z koncentracja. Krotko mowiac rzeczy ktore w masie powoduja obawy o przyszlosc.
>wspó?cze?nie si? to ju? inaczej definiuje - zaburzenia l?kowe.
Jak zwal, tak zwal. Wiadomo o co chodzi. Cos w srodku boli.
>ile one trwaj? i czy powsta?y na podstawie jakiego? konkretnego zdarzenia >(tzn. takiego, którego jeste? ?wiadomy)?
Raczej pewnego wychowania, jak sadze. Z jednej strony pozbawienie samodzielnosci, z drugiej konflikty domowe. Z jednej strony wyreczanei we wszystkim, z drugiej opieprzanie ze nic sam nie potrafie zrobic. itd. Niektorych rzeczy jestem swiadom, innych pewnie nie, jezeli o to ci chodzi. >wst?pnie chyba i tak chodzi si? do psychologa (psychoterapeuty). to >taki "lekarz pierwszego kontaktu" od psychiki. je?li stwierdzi, ?e jest taka >potrzeba, to wy?le do psychiatry.
Chodzilem do psychologa. Nie wydaje mi sie jednak zeby wybral wlasciwa metode, bo efekty okazaly sie nieco mizerne.
> (Wstepnie >> przyjmijmy ze rozwiazania trywialne i oczywiste typu brzytwa, sznur >> czy moze kula, na razie odkladam jako raczej niodwracalne w razie >> bledu) > >popieram, Panie in?ynierze :)
W technice komputerowej mowi sie ze w 100% bezpieczny komputer, to taki ktory jest odlaczony od sieci, od zasilania i zamkniety w sejfie. No tylko jaki z niego wtedy pozytek ? Z samobojstwem jest chyba tak samo :>
|
|
|