|
|
 | | From: | paula | | Subject: | ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | 21 Jan 2005 15:39:16 +0100 |
|
|
 | to bylo 5 lat temu, ale dalej tak samo boli... teraz mam 17 i zaczynam zapominac jak to jest mieć mame...
-- Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
|
|
 | | From: | Paula | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sat, 22 Jan 2005 14:48:10 +0100 |
|
|
 | Użytkownik "paula" napisał w wiadomości news:6f21.000001c3.41f11413@newsgate.onet.pl... > to bylo 5 lat temu, ale dalej tak samo boli... teraz mam 17 i zaczynam > zapominac > jak to jest mieć mame...
Małym dzieciom można powiedzieć, że mama jest w niebie, opiekują się nią aniołki, a ona cały czas patrzy na nas z góry. Lecz prawie dorosłą osobę raczej nie pocieszą takie słowa. Mnie zawsze nasuwa się pytanie, dlaczego niektóre osoby odchodzą w chwili, kiedy są tak bardzo potrzebne. Może nawet najbardziej potrzebne. Nie znalazłam jeszcze pełnej odpowiedzi, ale myślę, że nic nie dzieje się bez określonego celu, bez sensu. Może trzeba zrozumieć, że nawet bez tych wydawałoby się najniezbędniejszych osób człowiek potrafi poradzić sobie ze wszystkim, iść godnie przez życie i dostrzec tę wielką siłę, którą w sobie ma. Jeśli tylko wiesz, jak to zrobić, nie ma rzeczy z którą sobie nie poradzisz. Nietoperek
|
|
 | | From: | gazebo | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 09:38:25 +0100 |
|
|
 | Paula wrote: > > Użytkownik "paula" napisał w wiadomości > > to bylo 5 lat temu, ale dalej tak samo boli... teraz mam 17 i zaczynam > > zapominac > > jak to jest mieć mame... > > Małym dzieciom można powiedzieć, że mama jest w niebie, opiekują się nią > aniołki, a ona cały czas patrzy na nas z góry.
mam jakis wewnetrzny sprzeciw przed takim tlumaczeniem
-- No, to będę miał nauczkę. -- jeden facet gdy przywiązywali go do krzesła elektrycznego
|
|
 | | From: | Paula | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 14:20:06 +0100 |
|
|
 | >> Małym dzieciom można powiedzieć, że mama jest w niebie, opiekują się nią >> aniołki, a ona cały czas patrzy na nas z góry. > > > mam jakis wewnetrzny sprzeciw przed takim tlumaczeniem
Dlaczego? Lepiej powiedzieć, że mama odeszła donikąd i trwa w nicości, ciemności i nie wiadomo co się z nią dzieje? Nietoperek
|
|
 | | From: | Redart | | Subject: | Re:_ŚMIERĆ_MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 15:03:25 +0100 |
|
|
 | Użytkownik "Paula" napisał w wiadomości news:ct08i6$sg9$1@nemesis.news.tpi.pl... > > >> Małym dzieciom można powiedzieć, że mama jest w niebie, opiekują się nią > >> aniołki, a ona cały czas patrzy na nas z góry. > > > > > > mam jakis wewnetrzny sprzeciw przed takim tlumaczeniem > > Dlaczego? Lepiej powiedzieć, że mama odeszła donikąd i trwa w nicości, > ciemności i nie wiadomo co się z nią dzieje?
Nie. Chodzi raczej o to, że dzieci są bardzo podatne na sugestie "magiczne", nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Najbardziej kontrowersyjnym elementem w przedstawionym wcześniej tłumaczeniu jest "cały czas patrzy" - i to niezależnie, czy jest to "mamusia", czy np. "Bóg". Stwarza to wiele potencjalnie niekorzystnych dla rozwoju dziecka sytuacji. Jedną z nich jest to, że "patrzący" stanie się abstrakcyjnym odniesieniem, na które można się powoływać w sytuacjach konfliktów, np. w celu stosowania negatywnej motywacji: "tak nie wolno, to grzech, Bóg widzi wszystko, co robisz". Inna sprawa to to, że ogólnie nie jest zbyt korzystne takie ustawianie rzeczywistości, w której stwarza się dziecku poczucie, że jego życie zależy od jakichś silnych osób, z którymi jednak dziecko nie ma możliwości się kontaktować w normalny, ludzki sposób. To wręcz prowokacja do ucieczki w świat urojeń, manię prześladowczą itp. Zawsze dużo lepszym rozwiązaniem jest po prostu konfrontowanie człowieka z rzeczywistością taką, jaka ona jest. Czyli z faktem: "mamusi już nie ma, pożegnajmy się z nią". Ale: "Ale tatuś został i może uda się nam znaleźć nową mamusię". Nie można liczyć na to, że poczucie bezpieczeństwa uda się zbudować na bazie fantazji. Skutek będzie raczej dokładnie odwrotny - niezdolność do patrzenia w oczy przeciwnościom losu. Jedyne, o co należy zadbać, to to, by przekazywać dziecku informacje o rzeczywistości zgodnie z jego etapem rozwojowym. I akurat w przypadku małych dzieci tłumaczenia typu "znajdziemy nową mamusię" mogą być dużo naturalniejsze i łatwiejsze do przeprowadenia, niż w przypadku starszych. Łatwiejsze nawet dla dziecka, niż dla dorosłego.
|
|
 | | From: | Paula | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 15:45:48 +0100 |
|
|
 | > Nie. Chodzi raczej o to, że dzieci są bardzo podatne na > sugestie "magiczne", nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. > Najbardziej kontrowersyjnym elementem w przedstawionym wcześniej > tłumaczeniu jest "cały czas patrzy" - i to niezależnie, czy > jest to "mamusia", czy np. "Bóg". Stwarza to wiele potencjalnie > niekorzystnych dla rozwoju dziecka sytuacji. Jedną z nich jest > to, że "patrzący" stanie się abstrakcyjnym odniesieniem, na > które można się powoływać w sytuacjach konfliktów, np. w celu > stosowania negatywnej motywacji: "tak nie wolno, to grzech, > Bóg widzi wszystko, co robisz". Inna sprawa to to, że ogólnie > nie jest zbyt korzystne takie ustawianie rzeczywistości, > w której stwarza się dziecku poczucie, że jego życie zależy > od jakichś silnych osób, z którymi jednak dziecko nie > ma możliwości się kontaktować w normalny, ludzki sposób. > To wręcz prowokacja do ucieczki w świat urojeń, manię > prześladowczą itp. > Zawsze dużo lepszym rozwiązaniem jest po prostu konfrontowanie > człowieka z rzeczywistością taką, jaka ona jest. > Czyli z faktem: "mamusi już nie ma, pożegnajmy się z nią". > Ale: "Ale tatuś został i może uda się nam znaleźć nową > mamusię". > Nie można liczyć na to, że poczucie bezpieczeństwa > uda się zbudować na bazie fantazji. Skutek będzie raczej > dokładnie odwrotny - niezdolność do patrzenia w oczy > przeciwnościom losu. Jedyne, o co należy zadbać, to to, > by przekazywać dziecku informacje o rzeczywistości zgodnie > z jego etapem rozwojowym. I akurat w przypadku małych > dzieci tłumaczenia typu "znajdziemy nową mamusię" mogą > być dużo naturalniejsze i łatwiejsze do przeprowadenia, > niż w przypadku starszych. Łatwiejsze nawet dla dziecka, > niż dla dorosłego. >
Może i masz rację. Lecz ja pisząc, że "mama jest w niebie" miałam na myśli to, aby nie pozbawiać dziecka wiary, że ona tak całkiem nie przepadła. Ja sama wciąż wierzę w życie po śmierci, nie wiem jak ono wygląda i nie jest to związane z żadną religią, ale w nie wierzę. Gdy od dziecka wychowuje się kogoś w ciągłym kontakcie z rzeczywistością, staje się on później przyziemny, mniej wrażliwy, jest realistą. Może i dobrze, że ma świadomość jakie naprawdę jest życie, lecz dziecko ma prawo do odrobiny magii. Zresztą to nomalne, że jak podrośnie, wyrobi sobie własne opinie, własne poglądy i pewnie nie będzie już wierzył w tę "magię". Owe zderzenie z rzeczywistością zdarza się zawsze, dziecko ma jakieś wyobrażenia o świecie, i czy one są "magiczne" czy tez bardziej "rzeczywiste" to w pewnym stopniu różnią się od życia, które potem poznaje. Dzieciństwo to może jedyny okres w życiu, kiedy ma się wiarę w magię, w niezwykłe rzeczy, kiedy żyje się tylko teraźniejszością. A rodzice chcą dziecka tego pozbawić. Może moje poglądy wydają się dziwne, ale po prostu jestem młodą idealistką :) Nietoperek
|
|
 | | From: | gazebo | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 16:14:16 +0100 |
|
|
 | Paula wrote: > > Dzieciństwo to może jedyny okres w życiu, kiedy ma się wiarę w magię, w > niezwykłe rzeczy, kiedy żyje się tylko teraźniejszością. A rodzice chcą > dziecka tego pozbawić.
to dla mnie troche taka postawa obronna, ale rodzica, nie dziecka :)
-- Come In Number 51, Your Time Is Up
|
|
 | | From: | Paula | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 23:41:38 +0100 |
|
|
 | Użytkownik "gazebo" napisał w wiadomości news:41F3BF48.C3BE3E43@pf.pl... > Paula wrote: >> >> Dzieciństwo to może jedyny okres w życiu, kiedy ma się wiarę w magię, w >> niezwykłe rzeczy, kiedy żyje się tylko teraźniejszością. A rodzice chcą >> dziecka tego pozbawić. > > to dla mnie troche taka postawa obronna, ale rodzica, nie dziecka :)
Ale ja nie zostałam jeszcze rodzicem :P Nietoperek
|
|
 | | From: | gazebo | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Mon, 24 Jan 2005 08:27:18 +0100 |
|
|
 | Paula wrote:
> >> Dzieciństwo to może jedyny okres w życiu, kiedy ma się wiarę w magię, w > >> niezwykłe rzeczy, kiedy żyje się tylko teraźniejszością. A rodzice chcą > >> dziecka tego pozbawić. > > > > to dla mnie troche taka postawa obronna, ale rodzica, nie dziecka :) > > Ale ja nie zostałam jeszcze rodzicem :P
:) wszystko przed toba
-- careful with that axe Eugene!
|
|
 | | From: | AR | | Subject: | Re:_ŚMIERĆ_MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 16:07:42 +0100 |
|
|
 | Użytkownik "Redart" napisał w wiadomości news:ct0ano$5qp$1@news.onet.pl...
Ha! teraz dopiero przeczytałam odpowiedź Pauli :), i wobec tego wyślę też moją, nad której wysłaniem się wahałam.
/.../ > by przekazywać dziecku informacje o rzeczywistości zgodnie > z jego etapem rozwojowym. I akurat w przypadku małych > dzieci tłumaczenia typu "znajdziemy nową mamusię" mogą > być dużo naturalniejsze i łatwiejsze do przeprowadenia, > niż w przypadku starszych. Łatwiejsze nawet dla dziecka, > niż dla dorosłego.
Ale opowiadasz! ;)
Odbiegnę w tym miejscu od głównego wątku, smutku Pauli [współczuję :||] Spróbuję odnieść się jedynie do Twojego ostatniego zdania.
Mój tatuś wprawdzie nie odszedł "w niebiesia", tylko po prostu przez rozwód, niemniej jednak "nowy tatuś" (dla dziecka 4-ro letniego), to był rywal do uwagi, czasu i miłości mamy, i nic "łatwiejszego", ba.. coś strasznego! :) Koniec świata po prostu.
Natomiast tatuś właściwy był kimś mało określonym, rzadko bywającym w domu w czasie aktywności dziennej dziecka, stąd mało z nim emocjonalnie związanym (patrząc od strony dziecka), niemniej jednak jego braku (w wieku dwóch lat, gdy nastąpił rozwód) nie odczuwało dotkliwie, a nawet wcale.
Tęsknoty za prawdziwym (wyidealizowanym) ojcem pojawiły się dopiero w wieku dojrzewania.
Gdyby ten nowy "tatuś" pojawił się w _domu, (co podkreślam: _w_domu_, gdyż ewentualny partner pozadomowy nie byłby odbierany jako "rywal", tylko jak ktoś znajomy, przyjaciel, jak inni znajomi) gdy dziecko było już w miarę dojrzałe, byłoby zapewne inaczej, choć trudno mi określić wiek tej "dojrzałości" (może gdzieś w okolicach osiemnastki, siedemnastki)
Przypomnij sobie, Redarcie, siebie, w różnych sytuacjach, dokąd sięga tylko możesz sięgnąć pamięcią... (moja sięga gdzieś wieku ~1.5 - 2lat)
Przypomnij sobie co czułeś, na ile myślałeś "magicznie"? Jak bardzo chciałeś by stał się jakiś mały cud..? Nic takiego w Twoim życiu nie było? A bajki?
Dziecku mz. potrzebna jest osłona, ciepło, magia, wiara. Świat wyłącznie logiczny tworzy zimnych emocjonalnie dorosłych, choć nie należy przeginać w tej osłonie, by nie "zbudować" późniejszego osobnika alogicznego. A więc coś na granicy, w wyczuciem? Hmm..? ;)
|
|
 | | From: | Redart | | Subject: | Re:_ŚMIERĆ_MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 16:45:14 +0100 |
|
|
 | Użytkownik "AR" napisał w wiadomości news:ct0eev$hu5$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Dziecku mz. potrzebna jest osłona, ciepło, magia, wiara. > Świat wyłącznie logiczny tworzy zimnych emocjonalnie dorosłych, > choć nie należy przeginać w tej osłonie, > by nie "zbudować" późniejszego osobnika alogicznego. > A więc coś na granicy, w wyczuciem? > Hmm..? ;)
Nie chciałbym być źle zrozumiany ... Mój sprzeciw budzi nie fakt, że kontakt z małym dzieckiem opiera się w ogromnym stopniu na fantazji.
Mój sprzeciw budzi sytuacja, w której fantazja dziecka jest wykorzystywana do tego, by głęboko fałszować obraz rzeczywistości. Utrata rodzica to BARDZO POWAŻNY temat - w przeciwieństwie do zabawy w wilka, czy świętego mikołaja. Czym innym jest zabawa, w której dzięki fantazji dziecko nabywa możliwości, których normalnie nie ma i dzięki nim może poznać (przygotować się na) jakiś nowy aspekt rzeczywistości, a nawet rozwiązać jakiś problem. Fantazja, dzięki której dziecko ćwiczy normalne zachowania. A czym innym jest wykorzystywanie naiwności dziecka do tego, by coś ukryć i np. stworzyć obraz rzeczywistości niespójnej. Typowym zjawiskiem jest używanie naiwności dziecka do tego, by ukrywać własną niemoc i realizować własne fantazje, marzenia.
Kilka może przykładów, mniej lub bardziej haczących o magię. Czytałem kiedyś wywiad z pewną kobietą, która adoptowała trudne dziecko. Matka ta nigdy nie ukrywała przed dzieckiem, że jest adoptowane. Dorośli bardzo często myślą schematycznie i nieświadomie narzucają swoim dzieciom normy myślowe, które akurat w danej sytuacji nie za bardzo mają jakieś zastosowanie. W sytuacji adoptowanego dziecka bardzo łatwo popaść w gąszcz zawiłości, których punktem wyjścia jest pytanie: "a dlaczego mamusia nie kochała swojego synka i go zostawiła ?". Zarówno matka, jak i adoptowane dziecko mogą wręcz utonąć przy takim podejściu - a zależy to tylko od matki, nie od dziecka. Natomiast w rzeczywistości w tym wypadku w ogóle nie było kwestii. Punktem wyjścia do rozmów była bowiem myśl: "pewna pani urodziła Cię synku, a mamusia chodziła, szukała i w końcu Cię znalazła". To jest właśnie dla mnie ten przykład "łagodnej magii", w której pewne prawidła, terminy świata rzeczywistego zostały nagięte, przedefiniowane na korzyść dziecka. Inny przykład to dziecięce zabawy, w których dzieci dzięki fantazji nabierają przekonania o własnej sile i mocy sprawczej. Ale to tylko dzięki temu, że zabawy w bardzo dokładny sposób modelują przestrzeń rzeczywistą, a nie alternatywną. Choć może to być rzeczywistość emocji a nie ta "fizyczna", więc wygląda bardzo fantastycznie - jest płynna, pełna spontaniczności i skrajności. Myślę też, że dla uważnych rodziców niezaprzeczalną wartość mają te zabaway, w których dzieci odgrywają swoje problemy. To trudna do przecenienia okazja do obserwacji i refleksji np. nad własnym niewłaściwym zachowaniem. Warto jednak zauważyć, że punktem wyjścia w tych wszystkich sytuacjach jest dziecko, jego potrzeba i wyobraźnia. A nie wyobraźnia i potrzeba rodzica, który jakiś fantastyczny element próbuje na stałe wbudować w świat dziecka.
|
|
 | | From: | Paula | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 23:51:08 +0100 |
|
|
 |
> Mój sprzeciw budzi nie fakt, że kontakt z małym dzieckiem > opiera się w ogromnym stopniu na fantazji.
W poprzednim poście pisałeś coś innego...
> > Mój sprzeciw budzi sytuacja, w której fantazja dziecka > jest wykorzystywana do tego, by głęboko fałszować > obraz rzeczywistości.
A kto tu mówi o fałszowaniu? Miałam na myśli raczej ułagodnienie brutalnej prawdy.
> A czym innym jest wykorzystywanie naiwności dziecka > do tego, by coś ukryć i np. stworzyć obraz > rzeczywistości niespójnej.
Ale powiedzenie dzecku, że "mama poszła do nieba" nie jest "obrazem rzeczywistości niespójnej". To wszczepienie mu odrobiny wiary, że mama jest szczęśliwa tam, gdzie jest. Może nawet dziecko nie będzie się czuło takie samotne, gdy pomyśli sobie, że mama wciąż za nim tęskni i o nim myśli. Moim zdaniem to lepsze niż powiedzieć: mama odeszła i już nigdy nie wróci do Ciebie. Nietoperek
|
|
 | | From: | gazebo | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Mon, 24 Jan 2005 08:30:08 +0100 |
|
|
 | Paula wrote: > > > Mój sprzeciw budzi sytuacja, w której fantazja dziecka > > jest wykorzystywana do tego, by głęboko fałszować > > obraz rzeczywistości. > > A kto tu mówi o fałszowaniu? Miałam na myśli raczej ułagodnienie brutalnej > prawdy.
poprzez zafalszowanie, dzieci wyczuwaja co to jest smierc
-- careful with that axe Eugene!
|
|
 | | From: | Paula | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 23:43:35 +0100 |
|
|
 | > Odbiegnę w tym miejscu od głównego wątku, > smutku Pauli [współczuję :||]
Chciałam tylko zaznaczyć, że Paula (autorka postu) a Paula (Nietoperek) to dwie różne osoby :) Nietoperek
|
|
 | | From: | cbnet | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 19:07:38 +0100 |
|
|
 | Redart: > ... dzieci są bardzo podatne na sugestie "magiczne", nie mające > nic wspólnego z rzeczywistością. > Najbardziej kontrowersyjnym elementem w przedstawionym > wcześniej tłumaczeniu jest "cały czas patrzy" > ... Stwarza to wiele potencjalnie niekorzystnych dla rozwoju > dziecka sytuacji. Jedną z nich jest to, że "patrzący" stanie się > abstrakcyjnym odniesieniem, na które można się powoływać > w sytuacjach konfliktów > ... Inna sprawa to to, że ogólnie nie jest zbyt korzystne takie > ustawianie rzeczywistości, w której stwarza się dziecku poczucie, > że jego życie zależy od jakichś silnych osób, z którymi jednak > dziecko nie ma możliwości się kontaktować w normalny, ludzki > sposób. > To wręcz prowokacja do ucieczki w świat urojeń, manię > prześladowczą itp. > Zawsze dużo lepszym rozwiązaniem jest po prostu konfrontowanie > człowieka z rzeczywistością taką, jaka ona jest.
O ile dobrze rozumiem, to jestes przeciwnikiem wmawiania dzieciom, ze swiety Mikolaj istnieje?
Ho-ho-ho! To zupelnie tak jak ja. ;)))))
-- Czarek
|
|
 | | From: | Redart | | Subject: | Re:_ŚMIERĆ_MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 21:15:25 +0100 |
|
|
 | Użytkownik "cbnet" napisał w wiadomości news:ct0ov5$k0n$1@news.onet.pl...
> O ile dobrze rozumiem, to jestes przeciwnikiem wmawiania > dzieciom, ze swiety Mikolaj istnieje? > > Ho-ho-ho! To zupelnie tak jak ja. ;)))))
Wmawiania - zdecydowanie tak. "Wmawiać" jednoznacznie kojarzy mi się z formą przemocy psychicznej.
Natomiast niekoniecznie jestem przeciwnikiem samej idei i jej popularnej realizacji: do pewnego momentu dzieci w to wierzą, a potem przestają. Ostatnio ponoć jacyś naukowcy wykazali, że idea ŚM jest dla dzieci korzystna. Myślę, że jak wiele rzeczy idea ŚM ma swoje mocne i słabe strony. Można ją wykorzystać lepiej lub gorzej.
Z niepokojem patrzę na nią wtedy, gdy eksponuje się fakt, że istnieje jakiś obcy człowiek, "podglądacz", który ma nad dzieckiem władzę. I który ma prawo to dziecko karać. Czyli nie podoba mi się sytuacja, kiedy jest wykorzystywana do napiętnowania dziecka i umocnienia w nim "obiektywnie" negatywnej oceny (bo ŚM jako zewnętrzny jest tu niby obserwatorem obiektywnym) wystawianej przez rodziców.
Natomiast widzę w tej idei spory potencjał tam, gdzie dorośli dzięki osobie zewnętrznej mogą wyjść poza standardowe, schematyczne układy w rodzinie i zadziałać w sposób spontaniczny, obdarowując dziecko bez zadawania sobie pytania "czy zasłużył". Niektórym rodzicom może być w ten sposób łatwiej. Jakby nie było - ja nigdy Świętego Mikołaja bezpośrednio przy choince nie spotkałem i nie byłem narażony na to, by stać przed nim z poczuciem strachu, winy, wstydu i odpowiadać na intymne pytania. Natomiast zdarzało się, że prezenty pojawiały się "znikąd", a przez otwarte na oścież okna wiało mroźne powietrze. I ten element zaskoczenia, tajemniczości bardzo miło wspominam. Zawsze jednak miałem poczucie, że to wszystko ma związek z kochającymi rodzicami, którzy nie dopuściliby do nas żadnego obcego człowieka.
|
|
 | | From: | cbnet | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 22:57:11 +0100 |
|
|
 | Redart: > ... niekoniecznie jestem przeciwnikiem samej idei > i jej popularnej realizacji: do pewnego momentu dzieci > w to wierzą, a potem przestają.
Uuuuuuuu! Rozczarowujesz mnie FS. ;((
Oczywiscie wiara w "patrzacego rodzica" w Twojej koncepcji jest "wieczna"?
> Ostatnio ponoć jacyś naukowcy wykazali, że idea ŚM > jest dla dzieci korzystna.
Niech zgadne: pzl-a sponsorowala te badania? ;DDDDD
> Myślę, że jak wiele rzeczy idea ŚM ma swoje mocne > i słabe strony. Można ją wykorzystać lepiej lub gorzej.
Dlaczego zatem uwazasz ze idea SM jest "niegrozna", a nawet pozyteczna, zas idea przedstawiona przez Paule godna napietnowania jako "patogenna"?
Pojebalo Cie kompletnie, czy jak? ;)
Acha, zdaje sie ze piszesz o tym dalej... wiec zobaczmy tam co wymysliles. :)))
> Z niepokojem patrzę na nią wtedy, gdy eksponuje się fakt, > że istnieje jakiś obcy człowiek, "podglądacz", który ma > nad dzieckiem władzę. I który ma prawo to dziecko karać.
Masz na mysli SM? :)
> Czyli nie podoba mi się sytuacja, kiedy jest wykorzystywana > do napiętnowania dziecka i umocnienia w nim "obiektywnie" > negatywnej oceny (bo ŚM jako zewnętrzny jest tu niby > obserwatorem obiektywnym) wystawianej przez rodziców.
Ach! Rozumiem chyba. ;) Zauwazasz jakis "subtelny niuans" o zasadniczym znaczeniu, ktorego ja niestety [jak zwykle zreszta] za cholere nie czuje.
> Natomiast widzę w tej idei spory potencjał tam, > gdzie dorośli dzięki osobie zewnętrznej mogą wyjść > poza standardowe, schematyczne układy w rodzinie > i zadziałać w sposób spontaniczny, obdarowując > dziecko bez zadawania sobie pytania "czy zasłużył". > Niektórym rodzicom może być w ten sposób łatwiej. > Jakby nie było - ja nigdy Świętego Mikołaja > bezpośrednio przy choince nie spotkałem i nie byłem > narażony na to, by stać przed nim z poczuciem strachu, > winy, wstydu i odpowiadać na intymne pytania.
Zaraz, zaraz, nie rozumiem chyba. Rodzic ktory odszedl pojawia sie przy choince? ;)
> Natomiast zdarzało się, że prezenty pojawiały się > "znikąd", a przez otwarte na oścież okna wiało mroźne > powietrze. I ten element zaskoczenia, tajemniczości > bardzo miło wspominam. Zawsze jednak miałem poczucie, > że to wszystko ma związek z kochającymi rodzicami, > którzy nie dopuściliby do nas żadnego obcego > człowieka.
Acha! A jak wyglada SM tez nie wiedziales? :) Miales chyba jakies ciezkie dziecinstwo FS, co nie? ;)
Za chuja nie moge ogarnac Twojego schizofrenicznego podejscia do sciemniania dzieciom powiedzmy "w dobrej wierze". Gdybys mogl wyjasnic mi to w punktach, tzn na czym polega roznica wg Ciebie pomiedzy tym co potepiasz jako "chore" i idea SM jako zdrowa, to byloby super. Co? :) Tak krotko i sytetycznie. OK? :)
-- Czarek
|
|
 | | From: | Przemysław Dębski | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 22:58:38 +0100 |
|
|
 | Użytkownik "cbnet" napisał w wiadomości news:ct16bf$l9m$1@news.onet.pl...
> Gdybys mogl wyjasnic mi to w punktach, tzn na czym polega > roznica wg Ciebie pomiedzy tym co potepiasz jako "chore" > i idea SM jako zdrowa, to byloby super. > Co? :) > Tak krotko i sytetycznie. OK? :)
Pozwól, że odrazu podsumuje jego odpowiedź na Twoje pytania - "Tak myślałem" :PP
Na post po zbóju zaprosił P.D.
P.S. ... oczywiście nie musisz pozwalać. W tej kwesti skonsultuj się z Ks. Robakiem :)
|
|
 | | From: | Redart | | Subject: | Re:_ŚMIERĆ_MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 23:18:32 +0100 |
|
|
 | Użytkownik "Przemysław Dębski" napisał w wiadomości news:ct16lj$901$1@news.onet.pl... > Użytkownik "cbnet" napisał w wiadomości > news:ct16bf$l9m$1@news.onet.pl... > > > Gdybys mogl wyjasnic mi to w punktach, tzn na czym polega > > roznica wg Ciebie pomiedzy tym co potepiasz jako "chore" > > i idea SM jako zdrowa, to byloby super. > > Co? :) > > Tak krotko i sytetycznie. OK? :) > > Pozwól, że odrazu podsumuje jego odpowiedź na Twoje pytania - "Tak myślałem" > :PP > > Na post po zbóju zaprosił > P.D. > > P.S. ... oczywiście nie musisz pozwalać. W tej kwesti skonsultuj się z Ks. > Robakiem :)
Ale o sio chozi znowoo ? Cbnet ma ostatnio taką formę, że zniechęca mnie zupełnie ... Ale Ty widzę też jakoś tak piszesz teraz bardzo enigmatycznie. Wpasowujesz się w jakiś cbnetowy kod ? Nic nie kumam ...
W takich sytuacjach mój kumpel zapobiegawczo pyta: "Czy Ty mnie przypadkiem nie obrażasz ?" ;)))
|
|
 | | From: | zielsko | | Subject: | Re: Re:_ŚMIERĆ_MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 23:54:35 +0100 |
|
|
 | Dnia Sun, 23 Jan 2005 23:18:32 +0100, w wiadomości sygnowanej Redart zanalazło się:
[...] > W takich sytuacjach mój kumpel zapobiegawczo pyta: > "Czy Ty mnie przypadkiem nie obrażasz ?" ;)))
Nie. IMO to drwiny z cb :> Za pozwoleniem. No chyba że nie pozwalacie bawić się w tej piaskownicy ;)
-- Paweł Zioło http://fotozielsko.w.szu.pl/
|
|
 | | From: | Przemysław_Dębski | | Subject: | Re:_ŚMIERĆ_MAMY... | | Date: | Mon, 24 Jan 2005 09:30:26 +0100 |
|
|
 | Użytkownik "Redart" napisał w wiadomości news:ct17o3$7o3$1@news.onet.pl...
> W takich sytuacjach mój kumpel zapobiegawczo pyta: > "Czy Ty mnie przypadkiem nie obrażasz ?" ;)))
Jak bym coś "do Ciebie miał" - to w pierwszej kolejności uderzyłbym z tym do Ciebie - do cbneta w drugiej kolejności ewentualnie :))
Na post po zbóju zaprosił P.D.
|
|
 | | From: | cbnet | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Mon, 24 Jan 2005 01:18:12 +0100 |
|
|
 | Redart: > Cbnet ma ostatnio taką formę, że zniechęca mnie zupełnie ...
O! Dzienkiuje. :))))) Ty tez jestes w calkiem niezlej, tak w ogole. ;)))
-- Czarek
|
|
 | | From: | Paula | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 23:51:43 +0100 |
|
|
 | Użytkownik "cbnet" napisał w wiadomości news:ct0ov5$k0n$1@news.onet.pl... > Redart: >> ... dzieci są bardzo podatne na sugestie "magiczne", nie mające >> nic wspólnego z rzeczywistością. >> Najbardziej kontrowersyjnym elementem w przedstawionym >> wcześniej tłumaczeniu jest "cały czas patrzy" >> ... Stwarza to wiele potencjalnie niekorzystnych dla rozwoju >> dziecka sytuacji. Jedną z nich jest to, że "patrzący" stanie się >> abstrakcyjnym odniesieniem, na które można się powoływać >> w sytuacjach konfliktów >> ... Inna sprawa to to, że ogólnie nie jest zbyt korzystne takie >> ustawianie rzeczywistości, w której stwarza się dziecku poczucie, >> że jego życie zależy od jakichś silnych osób, z którymi jednak >> dziecko nie ma możliwości się kontaktować w normalny, ludzki >> sposób. >> To wręcz prowokacja do ucieczki w świat urojeń, manię >> prześladowczą itp. >> Zawsze dużo lepszym rozwiązaniem jest po prostu konfrontowanie >> człowieka z rzeczywistością taką, jaka ona jest. > > O ile dobrze rozumiem, to jestes przeciwnikiem wmawiania > dzieciom, ze swiety Mikolaj istnieje? > > Ho-ho-ho! To zupelnie tak jak ja. ;))))) > > -- > Czarek >
A ja mam oczywiście inne zdanie :] Nietoperek
|
|
 | | From: | Cien | | Subject: | Re:_ŚMIERĆ_MAMY... | | Date: | Sat, 22 Jan 2005 16:03:26 +0000 (UTC) |
|
|
 | W news:csto11$q2o$1@atlantis.news.tpi.pl Paula napisał(a):
> Nie znalazłam jeszcze pełnej odpowiedzi, ale myślę, że nic nie > dzieje się bez określonego celu, bez sensu.
Przykro mi, ale w śmierci nie ma innego sensu jak ten, że materia musi krążyć. Czasem coś się popieprzy i ktoś odchodzi wcześniej niż powinien. Doszukiwanie się innego sensu w tym wszystkim to nic więcej jak próba ukojenia bólu po stracie osoby bliskiej. Moim zdaniem.
-- pozdrawiam Cień
-- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
|
|
 | | From: | Paula | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sat, 22 Jan 2005 18:18:27 +0100 |
|
|
 | Użytkownik "Cien" napisał w wiadomości news:csttge$j00$1@inews.gazeta.pl... >W news:csto11$q2o$1@atlantis.news.tpi.pl Paula napisał(a): > >> Nie znalazłam jeszcze pełnej odpowiedzi, ale myślę, że nic nie >> dzieje się bez określonego celu, bez sensu. > > Przykro mi, ale w śmierci nie ma innego sensu jak ten, że materia musi > krążyć. Czasem coś się popieprzy i ktoś odchodzi wcześniej niż powinien. > Doszukiwanie się innego sensu w tym wszystkim to nic więcej jak próba > ukojenia bólu po stracie osoby bliskiej. Moim zdaniem.
Tak, dla matki, która zmarła może nie mialo to większego sensu. Ale dla córki, która musi jakoś sobie z tym poradzić jest to trudne doświadczenie. Może coś przez to zrozumie, może czegoś się nauczy. Dla niej może być w tym wszystkim sporo jakiegoś sensownego sensu :] Nietoperek
|
|
 | | From: | Cien | | Subject: | Re:_ŚMIERĆ_MAMY... | | Date: | Sat, 22 Jan 2005 20:32:16 +0000 (UTC) |
|
|
 | W news:csu256$dpc$1@nemesis.news.tpi.pl Paula napisał(a):
>>> myślę, że nic nie dzieje się bez określonego celu, bez sensu. >> Przykro mi, ale w śmierci nie ma innego sensu jak ten, >> że materia musi krążyć. > Tak, dla matki, która zmarła może nie mialo to większego sensu. > Ale dla córki, która musi jakoś sobie z tym poradzić jest to trudne > doświadczenie. Może coś przez to zrozumie, może czegoś się nauczy.
Moim zdaniem napisałaś to tak jakby powodem śmierci matki była nauka jaka miała z tego wypływać. Jeśli chodzi Ci o to, że z wszystkiego można wyciągać jakieś korzyści (z czym się zgadzam) to nie "nic nie dzieje się bez określonego celu", ale "to nie miało sensu, ale możesz dzięki temu stać się lepszą przez co ta śmierć nie będzie całkowicie bezsensowna".
Nie wydaje mi się też, aby paula mogła o niej zapomnieć. Rysy ulegną zatarciu, ale pamięć pozostanie. Choćby nawet tylko w postaci samego odczucia, jakie towarzyszyło chwilom, w których były razem. A dopóki tak będzie - jakaś jej część będzie żywa.
-- pozdrawiam Cień
-- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
|
|
 | | From: | Paula | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Sat, 22 Jan 2005 22:08:53 +0100 |
|
|
 | > Moim zdaniem napisałaś to tak jakby powodem śmierci matki była nauka jaka > miała z tego wypływać.
Oczywiście, że to nie był powód śmierci matki. Nie wiem jaki był ten powód. Po prostu wg mnie z wszystkich doświadczeń, jakie nas spotykają możemy wyciagnąć pewne wnioski, nawet z tych najgorszych.
> > Nie wydaje mi się też, aby paula mogła o niej zapomnieć. Rysy ulegną > zatarciu, > ale pamięć pozostanie. Choćby nawet tylko w postaci samego odczucia, jakie > towarzyszyło chwilom, w których były razem. A dopóki tak będzie - jakaś > jej > część będzie żywa.
Ależ nie twierdzę, że córka zapomni o matce, nie chcę aby tak się stało. To dobrze, jeśli pozostaną jej jakieś miłe wspomnienia, obrazy z przeszłości, które kojarzą się ze szczęściem i spokojem. Chciałam przekonać ją, że da sobie z tym radę, a to, że ma w sobie wspomnienia o matce, może jej nawet pomóc. Nietoperek
|
|
 | | From: | elgar_mail | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | Fri, 21 Jan 2005 15:43:57 +0100 |
|
|
 | On 21 Jan 2005 15:39:16 +0100, paula wrote in :
> to bylo 5 lat temu, ale dalej tak samo boli... teraz mam 17 i zaczynam zapominac > jak to jest mieć mame...
Zdarzyło Ci się płakać z żalu, że jej nie ma?
elgar
|
|
 | | From: | Łukasz_Piec | | Subject: | Re:_ŚMIERĆ_MAMY... | | Date: | Sat, 22 Jan 2005 07:44:20 +0100 |
|
|
 | elgar_mail wrote:
>> to bylo 5 lat temu, ale dalej tak samo boli... teraz mam 17 i zaczynam >> zapominac jak to jest mieć mame... > Zdarzyło Ci się płakać z żalu, że jej nie ma?
Jej post, to chyba najlepsza odpowiedź na to pytanie.
-- Łukasz Piec * http://piecyk.org = geniusz przestał myśleć - on wie =
|
|
 | | From: | Redart | | Subject: | Re:_ŚMIERĆ_MAMY... | | Date: | Sun, 23 Jan 2005 01:59:25 +0100 |
|
|
 | Użytkownik "paula" napisał w wiadomości news:6f21.000001c3.41f11413@newsgate.onet.pl... > to bylo 5 lat temu, ale dalej tak samo boli... teraz mam 17 i zaczynam zapominac > jak to jest mieć mame...
Życie dziecka jest jak ciąg pięknych kufrów z tajemnicami. Dziecko idzie u boku rodzica, a rodzic podaje dziecku po kolei klucze. Czasem rodzic przystaje i mówi: "Przykro mi, nie mogę dalej z Tobą iść. Oto rzucam Ci w pośpiechu resztę kluczy." I znika. Dziecko wyobraża sobie, że schował się następnym kufrze. Otwierać ten kufer, by przekonać się, że jego zawartośc jest inna ?
|
|
 | | From: | tłiti | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | 22 Jan 2005 11:49:19 +0100 |
|
|
 | > to bylo 5 lat temu, ale dalej tak samo boli... teraz mam 17 i zaczynam zapominac > jak to jest mieć mame... > nie wiem jeszcze jak to wygląda od sprawy nauki, ale pewnie drętwo. osobiście mam takie podejście, że pewnie jest we mnie jakiś pierwiastek tych, którzy odchodzą. tzn. moja osobowość wchłania w siebie osobowości, które napotyka (te lepsze mam nadzieję) i one zawsze są już jej częścią. poza tym nie wierzę w śmierć.
pozdro
Tłiti
-- Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
|
|
 | | From: | tłiti | | Subject: | Re: ŚMIERĆ MAMY... | | Date: | 22 Jan 2005 11:54:15 +0100 |
|
|
 | > osobiście mam takie podejście, że pewnie jest we mnie jakiś pierwiastek tych, > którzy odchodzą. tzn. moja osobowość wchłania w siebie osobowości, które > napotyka (te lepsze mam nadzieję) i one zawsze są już jej częścią. > poza tym nie wierzę w śmierć. > tłumacząc siebie...
nawet jeśli zapomnisz w sensie takiej deklaratywnej wiedzy, że nie będziesz tego rozpamiętywać, biegać codzień na grób, zamulać się, słuchać ponurej muzyki, palić albo nie wiem co, co nie jest dobrym wyjściem - bo nie pomoże, to i tak jaka jesteś wynika po części z tego kim była Twoja Mama i nic nie zmienisz ani nie zapomnisz.
pozdro
Tłiti
-- Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
|
|
|